Krzepienie wiary w wolność wśród niewiernych :)

Luty 1, 2011

Polska po 1989 roku.

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 12:36 am

Zabierając się do czytania po raz drugi działa absolutnego mistrza dzisiejszej Austriackiej Szkoły Ekonomii – Hansa-Hermanna Hoppe pod tytułem „Demokracja-bóg, który zawiódł” zauważyłem rzecz niebywałą. O dziwo przy pierwszym czytaniu wstępem się zbytnio nie przejąłem. Natomiast teraz uważam, iż owy wstępniak jest absolutnym majstersztykiem – to taka synteza polskiej historii w pigułce – szczególnie tej po 1989 roku. Czytając ten wstęp powinny szarpać nami duma i rozczarowanie. Duma z tego czym Polska kiedyś była na tle innych krajów, a rozczarowanie czym jest teraz i czym mogłaby być gdyby ten na wskroś dumny i pracowity naród obrał inną drogę. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Państwa do przeczytania wstępu prawdziwego mistrza pióra oraz oczywiście do nabycia pełnej wersji książki „Demokracja-bóg, który zawiódł”.

„W dziejach rodzaju ludzkiego zdarzają się punkty zwrotne, raz w lepszym, raz w gorszym kierunku. Jednym z takich momentów przełomowych był upadek komunizmu w Europie Wschodniej i Środkowej, jaki nastąpił w 1989 roku. Przepowiedział go przeszło 70 lat temu, urodzony w polskim mieście Lwowie, wybitny ekonomista austriacki Ludwig von Mises (1881-1973).

Nie ma wątpliwości, że upadek komunizmu był zmianą na lepsze, jednakże historia ludzkości roi się od wydarzeń, które choć zapowiadały się na wielki triumf ludzkiej wolności, po jakimś czasie stały się nikłym jej zwycięstwem, którego owoce wkrótce znikały.

Spośród wszystkich krajów wyzwolonych spod jarzma komunizmu, z Polską wiązano największe nadzieje. Polska była niegdyś narodem na wskroś arystokratycznym, a przecież właśnie arystokracja była tą naturalną elitą narodu, która z natury swojej troszczyła się o wolność i propagowanie jej idei. W latach 1572-1791 Polska była monarchią elekcyjną, zaś w polskim parlamencie pojedynczy poseł miał prawo wetowania jakiejkolwiek inicjatywy ustawodawczej. Polska była znana i podziwiana w całej Europie za swoją tolerancję religijną. Zdaniem Erika Rittera von Kuehnelt-Leddihna Polacy trzykrotnie odegrali decydującą rolę w ratowaniu cywilizacji Zachodu: w 1241 roku, kiedy pod Legnicą, ramię w ramię z niemieckim rycerstwem, powstrzymali tatarskie hordy przed inwazją na Europę Zachodnią; w 1683 roku, kiedy polskie wojska pokonały Turków pod Wiedniem, oraz w 1920 roku, kiedy Polacy pokonali bolszewików w bitwie warszawskiej.

Zamiast jednak wskrzesić swą pełną chwały wolnościową przeszłość i wybrać drogę zdecydowanej desocjalizacji i prywatyzacji, jak sam proponuję w rozdziale VI tej książki, Polska – podobnie jak większość innych krajów postkomunistycznych – zdecydowała się na przejęcie zachodnioeuropejskiego modelu socjaldemokratycznego państwa opiekuńczego. Trudno się zresztą Polakom dziwić. Polscy przywódcy nie znali nic lepszego, a ponadto zostali przekupieni i niejako przymuszeni do takiego rozwiązania przez przywódców politycznych Zachodu i ich intelektualnych „ochroniarzy”, którzy wręcz obawiali się powstania wolnej i w pełni liberalnej Środkowej i Wschodniej Europy. Taka liberalna Polska byłaby wobec ich, nadmiernie opodatkowanych i nadmiernie uregulowanych, państw silnym konkurentem, który by zmuszał do wprowadzenia w ich własnych krajach radykalnych reform. Mogłyby one spowodować odejście od niewydolnego ekonomicznie modelu państwa opiekuńczego Zachodu. Zamiast więc reform, mamy w Polsce naśladowanie Zachodu z jego rozdętym sektorem gospodarki kontrolowanej przez państwo, państwowymi prasami drukującymi papierowe pieniądze, wysokimi podatkami, nadmiarem ustaw i regulacji oraz całą masą, finansowanych przez podatnika, zasiłków i subsydiów. Co więcej, skuszona obietnicami ogromnych zapomóg z Brukseli i wizją dobrze płatnych posad w rosnącej bez ustanku unijnej biurokracji, Polska zdecydowała się przyłączyć do Unii Europejskiej, rząd zaś – w ramach harmonizacji prawa unijnego – dostosował do struktur ogólnoeuropejskich zarówno ustawodawstwo, jak i system podatkowy. W rezultacie, tuż po początkowym przyspieszeniu wzrostu ekonomicznego, który nastąpił w wyniku częściowej prywatyzacji i liberalizacji gospodarki, nastąpiło to, czego należało oczekiwać: szerząca się korupcja, inflacja, stagnacja i bezrobocie.

Co gorsza, nawet ta ograniczona desocjalizacja prowadzona była wedle standardów politycznych. Zamiast więc oddać wszystko w ręce jej prawowitych właścicieli, duża część majątku narodowego została przywłaszczona przez polityków i ich totumfackich, wywodzących się najczęściej spośród elit poprzednich władz komunistycznych i oprawców minionego systemu. W wyniku tego procesu wielu ludzi o podejrzanej reputacji stało się nagle właścicielami ogromnych fortun i wpływowymi biznesmenami.

Trudno się potem dziwić, że słowa, takie jak „kapitalizm” czy „gospodarka wolnorynkowa” nabrały bardzo szybko konotacji negatywnej, stając się synonimem wszelkiego zła, gdyż właśnie pod ich szyldem przewrotnie reklamowano nowy system. Jeśli kapitalizm i wolny rynek oznaczają stagnację, nędzę i bezrobocie, jeśli pomagają bogacić się oszustom i kombinatorom, to któż by takiego systemu chciał?

Kultywowane skrzętnie przez cztery dekady komunizmu, ostrze zawiści i źle pojętego egalitaryzmu nasiliło się w walce przeciwko ludziom bogatym.

W tej książce pokażemy, że istniejący porządek miał jednak alternatywę: że system monarchiczny byłby od masowej demokracji o wiele lepszy, chociażby poprzez ustanowienie „porządku naturalnego”; że centralizacja polityczna, taka jak istnieje we Wspólnocie Europejskiej, jest absurdem ekonomicznym.

Wykażemy też, że decentralizacja – model istniejący w kantonalnej Szwajcarii, w Lichtensteinie, w Monako czy w „wolnych miastach”, takich jak Wolne Królewskie Miasto Gdańsk przed 1795 rokiem lub w innych „wolnych miastach” rozrzuconych po średniowiecznej Europie – szerzyła wolność, swobody obywatelskie i prosperity; że klasa polityczna i rządowi biurokraci to pasożyty żyjące kosztem pracy produkcyjnych indywiduów; że w czystym kapitalizmie, w warunkach wolnego rynku, ludźmi zamożnymi, zasługującymi na bogactwo, nie są oszuści, lecz ludzie pracujący, tworzący majątek narodowy; że w takich warunkach uczucie zazdrości, potępiane w biblijnych przykazaniach, jest bezproduktywnym złem, które należy za wszelką cenę zdławić.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że książka ta będzie dla wielu polskich Czytelników wysoce prowokacyjna, a nawet niekiedy szokująca. Rozprawia się ona z mitami, obalając je bez względu na to, czy zgodzą się oni z moimi wnioskami, czy nie. Jestem pewien, że dla Czytelników tych będzie to okazja do otrząśnięcia się z dogmatycznej drzemki i do spojrzenia na świat innymi oczami niż dotąd.

Hans-Hermann Hoppe”

Reklamy

Styczeń 18, 2010

Kryzys – czy można go przewidzieć

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 12:31 am

Czy ktokolwiek jest w stanie przewidzieć kryzysy. Słyszymy, że są one spowodowane naturą kapitalizmu :), opracowywane są specjalne podziały cykli koniunkturalnych, które mają nam przybliżyć przyczyny owych kryzysów.

– Cykle Kitchina), trwające 2-4 lata, związane ze zmianami zapasów, cen hurtowych, jak również z rozliczeniem operacji bankowych.

– Cykle Juglara, trwające 8-10 lat, związane ze zmianami wydatków inwestycyjnych, Produktu Narodowego Brutto, inflacją i bezrobociem.

– Cykle Kondratiewa), trwające 40-60 lat, związane z odkryciami lub ważnymi innowacjami technicznymi oraz procesem ich rozprzestrzeniania się (elektryczność, silnik parowy, koleje, komputery, internet).

Odpowiedź na to pytanie jest prosta: cykle da sie przewidzieć przy pomocy Austriackiej Teorii Cykli Koniunkturalnych, wiemy, że nastąpią, natomiast nie wiemy kiedy. Przyczyna jak zawsze państwo i jego beznadziejna polityka monetarna. Nie wdając się w szczegóły proszę posłuchać proroka, który wywróżył kryzys w 2003 roku. Miejmy nadzieję, iż to następny prezydent USA, człowiek, który zainicjuje początek światowej rEVOLution.

Styczeń 7, 2010

System Przyszłości

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 11:05 pm

Styczeń 3, 2010

System rezerw cząstkowych – czyli czemu rosną ceny

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 1:27 pm

SYSTEM REZERW CZĄSTKOWCYCH

Wstęp

Żyjemy w dziwnych czasach. Z jednej strony eksperci zaskakują nas danymi na temat wzrostu płac, zmian stóp procentowych, wzrostu lub spadku produktu krajowego brutto, zmian bezrobocia itp. A jednak czujemy, że coś z tym światem jest nie tak, ceny szaleńczą wzrastają, coraz ciężej o pewną pracę, kupienie z własnych oszczędności domu wydaje się wręcz niemożliwe. Eksperci przekonują nas często, iż sytuacja jest dobra, a jednak rzeczywistość ukazuje nam się w nieco innym świetle. Żyjemy ponadto w czasach kompletnego niezrozumienia podstaw ekonomii, w czasach w których wokół pieniądza i bankowości narosło więcej nieporozumień i fałszywych mitów niż kiedykolwiek. W artykule o rezerwach cząstkowych postaramy się w prosty i przejrzysty sposób odpowiedzieć na pytanie co powoduje mityczną inflację i wzrost cen, co to jest system rezerw cząstkowych i jakie są konsekwencje jego istnienia.

Inflacja czyli czemu rosną ceny

Co powoduje wzrost cen? Czy te przyczyny istnieją? Czy jest to wina kapitalizmu? Czy może spekulantów, których upodobali sobie rządowi eksperci w celu wyjaśniania wszelkich złych i według nich trudnych do zrozumienia zmian w gospodarce. Większość ludzi wie, iż cena dóbr i usług kształtowana jest na wolnym rynku przez prawo podaży i popytu. Wiemy, iż wzrost podaży-ilości dóbr i usług przy pozostałych warunkach niezmienionych wywołuje spadek cen, natomiast obniżenie podaży skutkuje wzrostem cen. Wzrost popytu-zainteresowania (zakładając niezmienność innych czynników) powoduje zwyżkę cen, zaś jego spadek wpływa na obniżkę cen. Doświadczenie historyczne uczy nas, iż podaż dóbr i usług z wyjątkiem okresów wojen zazwyczaj wzrastała. Więc dlaczego ceny dóbr i usług nie spadają, przecież w świetle powyższych praw tak powinno być. W celu wyjaśnienia chronicznej inflacji, która gnębi dzisiejszy świat i ustaleniu przyczyn wahań cen musimy zbadać dwa podstawowe czynniki: podaż[1] i popyt[2] na towar zwany pieniądzem. Poziom cen i siła nabywcza złotego ustalane są przez ten sam mechanizm popytu i podaży jak każdy inny towar. Podaż i popyt na pieniądz kształtują wysokość wszystkich cen, a więc dlaczego ogólny poziom cen ulega jakiejkolwiek zmianie? Dzieje się tak wtedy, i tylko wtedy, gdy jeden z dwóch podstawowych czynników – podaż pieniądza lub popyt na niego – ulegają zmianom.[3] Jeżeli ilość pieniędzy w gospodarce wzrasta wystąpi tendencja do wzrostu cen i odwrotnie, gdy popyt na pieniądz rośnie (objawia się zwiększaniem sald gotówkowych obywateli) wtedy ogólny poziom cen ma tendencjeęspadkową i odwrotnie – spadek popytu wywołuje wzrost cen.

Dlatego w dalszej części tekstu inflacją będziemy nazywali wzrost podaży (ilości) pieniądza w gospodarce, którego skutkiem jest wzrost cen. Fatalnym w skutkach błędem jest interpretowanie inflacji jako wzrost cen. Dzięki tej zmianie definicji rządy mogą do woli zaniżać wyniki statystyk wyliczających ogólny poziomu cen, dodatkowo uwaga ludzi zostaje odciągnięta od najważniejszego wskaźnika odpowiadającego za ów wzrost czyli wzrost podaży pieniędzy.

Pieniądz ponadto jest specyficznym dobrem, ponieważ nierynkowy wzrost ilości pieniądza nie prowadzi do korzyści społecznych jak w przypadku wzrostu ilości chleba czy jajek. Aby zilustrować tą zależność posłużymy się przykładem dobrotliwego anioła, który zstępuje na Ziemię i obdarowuje każdego Polaka kwotą miliona złotych. Czy dzięki temu wszyscy będą bogaci? Niestety nie wszyscy. Gdy ludzie zaczną wydawać pieniądze automatycznie przesuną w górę krzywe popytu na dobra i usługi, których ilość przecież jest ograniczona i nie wzrosła wraz z działaniami dobrego anioła. Skutkiem wzrostu ilości pieniądza będzie ogromny wzrost cen i po jakimś czasie ludzie zorientują się, iż rzekome bogactwo to tylko iluzja. Co więcej ci którzy zakupili dobra i usługi zanim ceny wzrosły zyskali, natomiast osoby, które odwlekały swoje zakupy straciły, ponieważ mogą teraz nabyć dobra i usługi po dużo wyższej cenie. Społeczeństwo jako całość nie zyskało na wzroście podaży pieniądza, zyskały te osoby, które najwcześniej wydały swoje pieniądze kosztem oszczędnych, którzy zwlekali z zakupami. W wyniku inflacyjnej polityki pieniężnej dobrego anioła możemy podzielić społeczeństwo na dwie grupy: grupę która zyskała i grupę które straciła. W rzeczywistości jednakże nowo wykreowane pieniądz trafiają najpierw do pewnych osób i rozchodzą się stopniowo niczym fala na wodzie trafiając do innych osób, które wydają je podnosząc popyt na poszczególne towary, a tym samym ich cenę. W rzeczywistości osoby tworzące nowe pieniądze są największymi beneficjentami tego procederu. Ludzie znajdujący się najdalej od fali inflacyjnej będą poszkodowani, gdyż prawdopodobnie ceny dóbr i usług wzrosną szybciej niż ich wypłaty. Widzimy więc, że inflacja to subtelny sposób wywłaszczenia, ukryty podatek nakładany na dużą część społeczeństwa. W dzisiejszym świecie nowe pieniądze kreowane są poprzez system bankowy i to od banków rozchodzi się fala nowo tworzonych pieniędzy w głąb gospodarki. Głównymi beneficjentami obecnego systemu jest rząd nadzorujący ilość pieniędzy w systemie przy pomocy banku centralnego i burżuazyjna klasa bankierów.

Bankowość pożyczkowa i depozytowa

Dzisiejsza bankowość łączy i miesza różne operacje tj. pożyczki i depozyty. Bardzo ważne dla naszej analizy jest omówienie różnic ekonomicznych i prawnych tychże kontraktów.

Kontrakt użyczenia (commodutum)

Oznacza kontrakt realny na w dobrej wierze, na mocy którego jedna osoba – użyczający – przekazuje innej – biorącemu – za darmo rzecz, która musi być zwrócona w oznaczonym czasie właścicielowi, tj. ta sama rzecz, która była użyczona, musi być zwrócona.[4] Przykładem może być pożyczenie dmuchanej lali przyjacielowi 😛

Kontrakt pożyczki (mutuum)

Polega on na tym, że jedna osoba pożycza drugiej określoną ilość dóbr jednego gatunku na określony czas. Po upływie tego czasu pożyczkobiorca jest zobowiązany do oddania takiej samej ilości dóbr o identycznej jakości (łac. tantundem).[5] Przykładem takiego kontraktu jest zwykła pożyczka pieniężna. W odróżnieniu do kontraktu użyczenia pobieranie odsetek w kontrakcie pożyczki jest często spotykane.

Kontrakt przechowywania (depozytowy)

Jest mową zawieraną w dobrej wierze, na mocy której deponent przekazuje depozytariuszowi rzecz ruchomą, by ją chronił i zwrócił wtedy, gdy deponent o to poprosi. Zasadniczym celem umowy jest bezpieczne przechowywanie[6], dostępność w każdym momencie i zwrot tantundem dla depozytów zamiennych.

Ponadto wyróżniamy dwa rodzaje depozytów: depozyt dóbr oznaczonych co do tożsamości (depozyt regularny) jak np. obraz, zapieczętowana koperta etc. oraz depozyt dóbr zamiennych (depozyt nieprawidłowy) np. ziarno, ropa czy pieniądze. Depozyt nieprawidłowy w wyniku traktowania dóbr łącznie cechuje się obniżonymi kosztami i większą efektywności, ponadto spełnia funkcję ubezpieczeniową.

Bardzo ważne dla dalszej analizy jest przedstawienie różnic między kontraktem depozytowym a pożyczkowym.

Pieniężny depozyt nieprawidłowy

Pożyczka pieniężna

Różnice ekonomiczne

1. Nie występuje wymiana dóbr teraźniejszych na dobra przyszłe.

1. Występuje wymiana dóbr teraźniejszych na przyszłe.

2. Deponent ma pełny i stały dostęp do dobra.

2. Dostępność dóbr zostaje w całości przeniesiona na pożyczkobiorcę.

3. Nie ma oprocentowania, ponieważ nie zachodzi wymiana dóbr teraźniejszych na przyszłe (ponadto opłata za depozyt może być nałożona na deponenta).

3. Występuje oprocentowanie w wyniku wymiany dóbr teraźniejszych na przyszłe.

Różnice prawne

1. Przechowywanie i ochrona tantundem.

1. Przeniesienie dostępności teraźniejszego dobra na pożyczkobiorcę.

2. Nie ma terminu zwrotu pieniędzy, kontrakt jest na żądanie.

2. Występuje termin zwrotu pieniędzy.

3. Wymagana jest dostępność tantundem w każdej chwili (stuprocentowa rezerwa).

3. Pożyczkobiorca jest zobowiązany do zwrotu tantundem kod koniec terminu wraz z odsetkami.

Musimy także zaznaczyć, iż w kontrakcie depozytu nieprawidłowego dochodzi do pewnego transferu własności, gdyż dóbr zdeponowanych nie da się odróżnić od innych, dlatego depozytariusz musi dbać o zwrot tantundem.

Dysponujemy dzisiaj wieloma przykładami prawidłowego odkrycia reguł rządzących nieprawidłowym depozytem pieniężnym. Już w latach 528-533 n.e. cesarz Justynin zgromadził prace wiodących jurystów rzymskich, którzy poprawnie rozpoznali charakter depozytu nieprawidłowego. Ponadto dysponujemy pracami średniowiecznych scholastyków, którzy także wyróżniali depozyt nieprawidłowy i odróżniali go od kontraktu pożyczkowego.

Działalność bankowa rozwinęła się dawno temu wraz z pierwszymi przejawami podziału pracy. Już około 3300 r.p.n.e. świątynia w Uruku przyjmowała ofiary i depozyty oraz udzielała rolnikom po-życzek stając się prawdopodobnie pierwszym bankiem w dziejach.

Natura ludzka jest niedoskonała i słaba. Już od zarania bankowości posiadamy przykłady łamania zasad prawnych nieprawidłowego depozytu pieniężnego i wykorzystywanie zdeponowanych pieniędzy w celu osiągania znacznych zysków bez wiedzy deponentów. Ślady sprzeniewierzania pieniędzy deponentów sięgają już bankowości w starożytnej Grecji i Rzymie oraz w późnym średniowieczu. Wszystkie przykłady łączy inflacyjny boom, którego następstwem były liczne kryzysy, spadek ilości pieniądza w obiegu, liczne upadki banków i firm. Więcej przykładów empirycznych i konsekwencji działalności rezerw cząstkowych znajduję się w Jesus Huerta de Soto – Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne.

Przed przystąpieniem do analizy systemu rezerw cząstkowych przeanalizujemy działalność banku jako prawdziwego pośrednika w przypadku kontraktu pożyczki. Załóżmy, iż Pan Darek pożycza bankowi Rothbarda 1 000 000 zł zgodnie z umową pożyczki. Bank Rothbarda zobowiązał się do wypłaty 1 000 000 zł za rok plus odsetki w wysokości 10%. Łatwo wyliczyć, iż bank Rothbarda będzie winny Panu Darkowi po roku 1 100 000 zł. Bank następnie pożycza sumę 1 000 000 zł Panu Kel z oprocentowaniem w wysokości 15%. Jeżeli po upływie roku firma Pana Kel dotrzyma zobowiązań, wtedy bank wypłaci Panu Darkowi 1 100 000 zł, zaś sam uzyska czysto przedsiębiorczy zysk wynikający z różnicy oprocentowania w wysokości 5% czyli 50 000 zł. Oczywiście w tej sytuacji nie mamy wzrostu ilości pieniędzy w obiegu, bank pełni rolę pośrednika finansowego i jest to z pewnością bardzo pożyteczna rola społeczna polegająca na rozpoznawaniu istniejących rozbieżności lub braku koordynacji na wolnym rynku, dzięki której subiektywne potrzeby dwóch podmiotów gospodarczych zostały zaspokojone.

System rezerw cząstkowych i tworzenie pieniędzy z niczego

Zobaczymy teraz jak bankierzy tworzą z depozytów na żądanie depozyty bankowe (pieniądz) i pożyczki z niczego. Wyobraźmy sobie, że Pan Darek postanowił złożyć depozyt pieniężny albo tak jak się dzisiaj postępuje – otworzyć rachunek bieżący w banku i zdeponować 1 000 000 zł (bardzo bym chciał) w banku Rothbarda. Mamy w tym przypadku do czynienia z rzeczywistą umową depozytu, aczkolwiek jest to depozyt nieprawidłowy ze względu na zamienny charakter pieniądza. Innymi słowy, istotną przyczyną albo celem umowy depozytowej jest pragnienie deponenta Darka, aby bank Rothbarda bezpiecznie przechowywał jego pieniądze. Pan Darek jest przeświadczony, że choć otworzył rachunek bieżący, to jednak utrzymuje bezpośrednią dostępność 1 000 000 zł. i może je wycofać w dowolnym czasie, aby wykorzystać wedle swego uznania, ponieważ złożył depozyt ‘na żądanie’. W ujęciu ekonomicznym kwota 1 000 000 zł jest przez cały czas w pełni dostępna panu Darkowi, toteż wchodzi w skład jego salda gotówkowego; oznacza to, że choć jednostki pieniężne zostały zdeponowane w banku Rothbarda, z subiektywnego punktu widzenia pozostają dostępne panu Darkowi tak samo, jakby trzymał je w kieszeni”[7]. Zapis takiego depozytu w banku przedstawia się następująco:

Bank Rothbarda

Winien Ma

1 000 000 Gotówka

Depozyt na żądanie 1 000 000

(złożony przez Pana Darka)

Powinna być to zwykła nota memoriałowa[8]

Bank za przechowywanie depozytu Darka oraz usługi kasowe i płatnicze prawdopodobnie będzie oczekiwał zapłaty. Bank dzięki temu osiągnie niewielki lecz uprawniony zysk. W tym przykładnie nie wydarzyło się nic złego, ponieważ Bank Rothbarda posiada w swoich skarbcach 100 procentową rezerwę pieniężną, ponadto bank osiągnął zysk w wyniku prowadzenia pożytecznej usługi.

Niestety bank Rothbarda po pewnym czasie złamał umowę pieniężnego depozytu nieprawidłowego ulegając pokusie przywłaszczenia pieniędzy Pana Darka i pożycza 900 000 zł Panu Kel. W tym momencie mamy do czynienia z wydarzeniem ekonomicznym wielkiej rangi. Stworzono właśnie 900 000 zł z powietrza. Zapis wygląda tak:

Bank Rothbarda

Winien Ma

900 000 Udzielone pożyczki

Depozyt na żądanie 900 000

Po przyznaniu tej pożyczki bilans banku wygląda następująco:

Bilans Banku Rothbarda

Aktywa[9] Pasywa

Gotówka 1 000 000

Pożyczki 900 000

Depozyt na żądanie 1 900 000

Aktywa razem 1 900 000

Pasywa razem 1 900 000

Widać wyraźnie, iż ta operacja spowodowała wzrost ilości depozytów na żądanie do 1 900 000 zł. Z kwoty tej 1 000 000 zł odpowiada fizycznym jednostkom (depozyt pierwotny), natomiast 900 000 to środki fiducjarne stworzone z niczego (depozyt pochodny). Bank wytworzył z niczego siłę nabywczą i przekazał ją pożyczkobiorcy Panu Kel, który „ma całkowity dostęp do 900 000 zł i dlatego też nastąpił wzrost ilości pieniądza w obiegu rynkowym ze względu na przekonania, jakie mają jednocześnie z uzasadnionych powodów dwa rożne podmioty gospodarcze: jeden uważa, że może dysponować 1 000 000 zł, drugi zaś uważa, że ma do dyspozycji 900 000 zł. Innymi słowy, przywłaszczenie sobie przez Bank Rothbarda 900 000 zł z depozytu na żądanie prowadzi do wzrostu o 900 000 zł zagregowanych sald pieniędzy istniejących na rynku. Pan Kel ma do dyspozycji 900 000 fizycznych jednostek pieniężnych (które moglibyśmy nazwać pieniądzem towarowym, a dziś pieniądzem papierowym lub pieniądzem fiducjarnym), podczas gdy deponent Darek ma konto bieżące z depozytem wynoszącym 1 000 000 zł. Należy podkreślić, że depozyty na żądanie pod każdym względem są jak jednostki fizyczne; stanowią zatem doskonały substytut pieniądza. Deponent może w dowolnym czasie wykorzystać je w celu dokonania płatności, wystawiając czek, na którym wypisuje kwotę, jaką chce zapłacić, albo polecając bankowi realizację płatności”[10]. Powyższy przykład ukazuje nam działanie systemu rezerw cząstkowych, widzimy wyraźnie, iż tylko część depozytów ma pokrycie w fizycznych pieniądzach. Stąd nazwa rezerwy cząstkowe, a w naszym przykładzie wynoszą one około 53% (fizyczne pieniądze dzielone przez całkowitą ilość pieniędzy). Dopóki ludzie mają zaufanie do banku może on wykorzystać znaczną ilość środków w nim zdeponowanych, a klienci pozostaną nieświadomi tego faktu. Powinniśmy także zdać sobie sprawę, iż Bank Rothbarda jest ze swej natury bankrutem. Gdyby deponenci zorientowali się, iż w bankowym skarbcu nie ma ich pieniędzy, które przecież mają na żądanie w każdej chwili, bankructwo tego fałszerskiego banku stałoby się faktem. Bank ponadto zarabia pieniądze pochodzące z odsetek nowo wykreowanego kredytu. Widzimy wyraźnie, iż jest to ewidentnie oszukańczy system charakteryzujący się ukrytym wywłaszczeniem i możliwością osiągania ogromnego bogactwa.

System rezerw cząstkowych w dzisiejszym systemie bankowym

Teraz przeanalizujemy wytwarzanie fiducjarnych pożyczek i depozytów w całym systemie bankowym koordynowanym przez NBP. Obecny system przynosi podobne skutki jak jeden wielki monopolistyczny bank. Założeniem naszej analizy będzie istnienie wielu małych banków, które utrzymują rezerwę gotówkową w wysokości 3 procent (aktualne wymogi NBP).

Wyobraźmy sobie jeszcze raz, że Pan Darek postanowił złożyć depozyt pieniężny w banku Rothbarda, oto zapis:

Bank Rothbarda

Winien Ma

1 000 000 Gotówka

Depozyt na żądanie 1 000 000

(złożony przez Pana Darka)

Następnie Bank Rothbarda tworzy i przyznaje klientowi Kel pożyczkę na kwotę równą 970 000 zł

Bank Rothbarda

Winien Ma

970 000 Udzielone pożyczki

Depozyt na żądanie 970 000

Gdy pożyczkobiorca Kel wypłaca 970 000 zł by spłacić wierzyciela Panią Kamilę, bilans banku wygląda wtedy następująco:

Bilans Banku Rothbarda

Aktywa Pasywa

Gotówka 30 000

Pożyczki 970 000

Depozyt na żądanie 1 000 000

Aktywa razem 1 000 000

Pasywa razem 1 000 000

Jeżeli Pani Kamila deponuje pieniądze w Banku Hoppego 970 000 zł, zapisy wyglądają podobnie jak poprzednio:

Bank Hoppego

Winien Ma

970 000 Gotówka

Depozyt na żądanie 970 000

(złożony przez Panią Kamilę)

Następnie Bank Hoppego pożycza pieniądze Panu Łukaszowi na kwotę równą 940 900 zł, pozo-stawiając w swoim skarbcu (wymaganych 3% rezerw, w dzisiejszym systemie pieniądze te są przekazywane NBP, jednakże nasza analiza ma w prosty sposób wyjaśniać działanie obecnego systemu dlatego nie będziemy wprowadzali utrudnień). Zapisy są następujące:

Bank Hoppego

Winien Ma

940 900 Udzielone pożyczki

Depozyt na żądanie 940 900

Gdy pożyczkobiorca Łukasz wypłaca 940 900 zł by spłacić wierzyciela Pana Michała, bilans banku wygląda wtedy następująco:

Bilans Banku Hoppego

Aktywa Pasywa

Gotówka 29 100

Pożyczki 940 900

Depozyt na żądanie 970 000

Aktywa razem 970 000

Pasywa razem 970 000

Oczywiście Panu Michałowi nie opłaca się trzymać pieniędzy w domu, więc wpłaca je do Banku Misesa, oto zapis:

Bank Misesa

Winien Ma

940 900 Gotówka

Depozyt na żądanie 940 900

(złożony przez Pana Michała)

Bank Misesa nie zamierza trzymać pieniędzy w swoim skarbcu, ponieważ po pierwsze jest zachęcany przez NBP (poprzez przyznanie mu przywileju tworzenia pieniędzy z niczego), do ekspansji kredytowej, po drugie taka ekspansja to oczywiście wielka pokusa dla bankierów, którzy dzięki niej mogą wejść w posiadanie dużo większych kwot pochodzących ze spłaty odsetek. Więc bank pożycza pieniądze Panu Przemkowi, oto zapis:

Bank Misesa

Winien Ma

912 673 Udzielone pożyczki

Depozyt na żądanie 912 673

Gdy Pan Przemek wypłaca pieniądze i przekazuje je Panu Zenkowi bilans banku Misesa wygląda tak:

Bilans Banku Misesa

Aktywa Pasywa

Gotówka 28 227

Pożyczki 912 673

Depozyt na żądanie 940 900

Aktywa razem 940 900

Pasywa razem 940 900

Proces ten powtarza się w kółko, aż w całym systemie zostanie wykreowanych 33 333 333,3 zł. Dysponując tylko 1 000 000 zł system wykreował pożyczki z niczego na kwotę 32 333 333,3 zł. Całkowita podaż pieniędzy w gospodarce uległa zwiększeniu ponad 33 razy!

Oczywiście w realnym świecie opisany proces nie zaczyna się od jednego banku, tylko w wielu bankach, w całym systemie bankowym, ponieważ pieniądze są deponowane w wielu bankach w tym samym czasie. „Ponadto jeśli wszystkie banki jednocześnie przyjmują nowe depozyty pieniężne, to będą mogły powiększać kredyt bez konieczności zmniejszania rezerw gotówkowych, ponieważ udzielają wprawdzie pożyczek, które mogłyby prowadzić do wycofywania gotówki (co jak dotąd zakładaliśmy w związku z zapisami księgowymi), jednak równocześnie otrzymują w depozycie część pieniędzy pożyczanych klientom przez inne banki. A więc w praktyce niekoniecznie musi następować znaczny spadek rezerw poszczególnych banków i każdy bank będzie mógł, utrzymując rezerwy właściwie nietknięte, udzielać pożyczek, a tym samym tworzyć depozyty bez poważniejszego ryzyka.”[11] Ponadto część pieniędzy wypływa z systemu bankowego (tzn. pieniądze nie są deponowane w bankach, a w tzw. skarpecie). Czynnik ten w oczywisty sposób zmniejsza możliwość kreacji kredytu, ponieważ banki mają niższe rezerwy niż mogły by mieć. Banki także utrzymują czasami rezerwy przekraczające wymagane minimum w czasach recesji gospodarczych zmniejszające ich zdolność ekspansji kredytowej. Dokładniejszy opis tych czynników znajduje się w Jesus Huerta de Soto – Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne.

Kolejnym problemem wywoływanym przez ekspansję kredytową jest kurczenie się podaży pieniądza, czyli deflacja. wywołuje ona spadek cen oraz pomaga w zidentyfikowaniu wszelkich błędnych inwestycji poczynionych w trackie ekspansji kredytowej (charakterystyczna jest upadłości wielu banków). Proces ten wystąpił podczas Wielkiego kryzysu z roku 1929. Widzimy więc, iż jest to skrajnie elastyczny system monetarny z łatwością rozciągający się oraz równie łatwo kurczący się.

Banknoty a depozyty na żądanie

Bankowość oparta o emisję banknotów bez pokrycia pojawiła się długo po odkryciu bankowości depozytowej opartej na rezerwie cząstkowej. Bank (magazyn pieniędzy) przyjmując depozyt wydaje certyfikat depozytowy, kwit lub banknot opiewający na zdeponowaną kwotę. Kwity lub banknoty są pisemnym roszczeniem deponenta po przedstawieniu którego mogły być wymienione na swój ekwiwalent pieniężny. Na przestrzeni dziesięcioleci niektóre magazyny pieniędzy zyskiwały reputację uczciwych i solidnych. Konsekwencją tego stanu rzeczy było zaufanie ludzi, którzy stopniowo posługiwali się banknotami jakby same w sobie były pieniędzmi. W takiej sytuacji bankierzy mogli emitować więcej kwitów magazynowych, które wchodzą do obiegu jak pieniądze powodując tym samym wzrost ilości kwitów w biegu czyli inflację. Z ekonomicznego punktu widzenia banknoty bez pokrycia są co do natury identyczne jak depozyty wtórne i powodują te same konsekwencje.

Podsumowanie

Widzimy wyraźnie, iż wzrost cen jest efektem działalności państwa kontrolującego podaż pieniądza (poprzez dozowanie bazy monetarnej, w oparciu o którą system bankowy może wykreować 33 razy więcej pieniędzy w gospodarce) i cały system bankowy. Ta nadzwyczaj silna symbioza wynika ze stopniowego odkrywania na przestrzeni dziejów olbrzymiej siły banków wynikającej z tworzenia pieniędzy. Nie dość, że rządy nie potrafiły egzekwować praw własności i bronić prawa to w trakcie ewolucji swoje działalności stawały się wspólnikami bankowego oszustwa nadając im specjalne przywileje i niejako legalizując ich oszukańczą działalność. Polska, naród, który miał wątpliwą przyjemność testować system centralnego planowania nadal zgadza się na takie centralne planowanie w wielu dziedzinach. Jednakże to kreacja nowych pieniędzy uderza we wszystkich ludzi powodując wzrost cen i spadek standardu życia ogromnej części społeczeństwa. Więc w interesie ogromnej części społeczeństwa jest zgłębianie wiedzy na temat obecnego systemu z oszukańczym procederem w postaci systemu rezerw cząstkowych. Ponadto społeczeństwo powinno wywierać stałą i silną presję na władzę w celu przeprowadzenia niezbędnych reform. Alternatywą dla obecnego systemu jest radykalna reforma aktualnego, oszukańczego mechanizmu polegająca na wprowadzeniu nakazu utrzymywania 100% rezerwy bankowej, uelastycznienia gospodarki poprzez zakrojoną na szeroką skale liberalizację, wprowadzeniu standardu złota i likwidacji centralnego planisty w postaci NBP. Tylko dzięki takim zmianom Polska może wejść na drogę stabilnego wzrostu gospodarczego obejmującego wszystkich członków społeczeństwa, który ku uciesze nas wszystkich nie powinien na siebie długo czekać.


[1] Podaż pieniądza to całkowita liczba jednostek pieniądza w gospodarce

[2] Popyta na pieniądz – ilość pieniędzy jakie chcą jednostki zachować w swoich saldach gotówkowych (oszczędności + dostępna gotówka)

[3] Murray Rothbard – Tajniki bankowości. Warszawa: wyd. Fijorr Publishing, 2007 s. 44

[4] Jesus Huerta de Soto – Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne. Warszawa: Instytut Ludwiga von Misesa, 2009 s. 1

[5] Jesus Huerta de Soto – Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne. Warszawa: Instytut Ludwiga von Misesa, 2009 s. 2

[6] Ibid. s. 3

[7] Jesus Huerta de Soto – Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne. Warszawa: Instytut Ludwiga von Misesa, 2009 s. 136.

[8]notatki takie powinny się pojawiać jedynie na koncie informacyjnym czyn memoriałowym. Wynika to z faktu, że choć własność jednostek pieniężnych została przeniesiona na bank, to nie została przeniesiona całkowicie, lecz pozostaje ściśle ograniczona w tym sensie, że deponent Darek wciąż zachowuje pełną dostępność jednostek pieniężnych.

[9] – Aktywa to majątek spółki (banku), pasywa to źródło pochodzenia tego majątku. Mamy więc 500 000 w środkach pieniężnych w aktywach, a w pasywach zaznaczenie ze pochodzą one z kapitałów własnych, czyli mojego wkładu jako jedynego akcjonariusza banku.

[10] Jesus Huerta de Soto – Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne. Warszawa: Instytut Ludwiga von Misesa, 2009 s. 141, 142.

[11] Jesus Huerta de Soto – Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne. Warszawa: Instytut Ludwiga von Misesa, 2009 s. 175.

 

Styczeń 2, 2010

Co Polska powinna zrobić, żeby dogonić najbogatszych? – 5

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 4:28 pm

3. Unia Europejska i dopłaty

W tym rozdziale chciałbym zwrócić uwagę na niewidoczne skutki naszej integracji z Unią Europejską i wystosować kilka argumentów przeciw dopłatom. Łącznie w latach 2007 – 13 Polska ma otrzymać 91 mld euro dotacji[1]. Są to dotacje strukturalne – 59,5 mld euro, dotacje w ramach wspólnej polityki rolnej (27 mld euro), pozostałe: strategia lizbońska, ochrona granic, wymiar sprawiedliwości (4,5 mld euro). Jednakże są też koszty naszej integracji i te według wyliczeń Tomasz Cukiernika przewyższają kwotę dopłat z Unii Europejskiej! Na koszty składają się: składka unijna Polski w latach 2007 – 13, (5% wzrostu PKB) – 22 mld euro, koszty biurokracji – 6,5 mld euro, koszt sporządzania projektów przyjętych i odrzuconych – 19,5 mld euro, prefinansowanie projektów – 12 mld euro oraz współfinansowanie ze środków publicznych i prywatnych – 36,2 mld euro. Wydatki po stronie polskiej to 106,8 mld euro. Jest to 117,5 % wartości wszystkich dotacji z UE przy jednoczesnym założeniu 100% wykorzystania unijnych funduszy, co jest mało prawdopodobne, dlatego straty po stronie polskiej mogą być dotkliwsze. Dane są szacunkowe, dlatego przy ich pomocy chciałem tylko zwrócić uwagę na kwestie, iż po stronie polskiej występują koszty i mogą być one wyższe niż dotacje!

Nie można osiągnąć pełnego dobrobytu odbierając kapitał produktywnej części społeczeństwa i dotując tym samym jej mniej produktywną część. W ten sposób zostaje marnotrawione bogactwo, które nie powstało. Trzeba się w tej sytuacji posłużyć wyobraźnią aby dostrzec nowe samochody, mosty, drogi, pralki, telefony komórkowe etc, które podnoszą realny poziom życia obywateli. Firmy pobierające dotacje to także nieuczciwa konkurencja dla firm nie korzystających z dopłat. Jednym z większych problemów Unii Europejskiej jest także przerost sektora publicznego o czym była już mowa. Empirycznym przykładem na brak efektywności takich działań jest przykład byłej NRD. W ciągu 15 lat wtłoczono 1 250 mld euro w gospodarkę, czyli w przeliczeniu na 1 mieszkańca 70 razy więcej, niż planuje się przekazać naszemu krajowi, i skutki nie są zadawalające, panuje tam stagnacja gospodarcza i wysokie bezrobocie.

Unia Europejska także wymusza na rynku pewne ograniczenia wprowadzając limity, w wyniku tych działań rynek nie spełnia swojego zadania w służbie konsumentom, część towarów nie zostaje wytwarzana co jest równoważne z obniżeniem bogactwa.

4. Podsumowanie i droga do bogactwa

W powyższych rozważaniach zawarta jest teza, a mianowicie całkowita liberalizacja gospodarki, potwierdzona przez historię – nawet Szwecja pomnikowy przykład socjaldemokratów w latach 1870 – 1960 miała zdecydowanie liberalną gospodarkę, udział państwa w PKB był podobny do Stanów Zjednoczonych. To liberalny model gospodarki szwedzkiej z przełomu lat 1870 – 1960 doprowadził ten kraj do akumulacji kapitału i wzrostu dobrobytu, który aktualnie jest konsumowany. Tylko wolność gospodarcza może doprowadzić naród do bogactwa. Tylko wolność gospodarcza pomaga wydobyć „na powierzchnię” kreatywność i innowacje drzemiące w zakamarkach ludzkiego umysłu. Jednostki wybitne zachęcone bodźcem zysku, produkują nowe towary i usługi, tworzą nowe miejsca pracy i sprzedają te bogactwa wśród narodu. Polska powinna wybrać drogę zdecydowanej desocjalizacji i prywatyzacji mienia publicznego. Pieniądze uzyskane z prywatyzacji powinny zostać rozdysponowane wśród płatników podatków oraz osób najbardziej uzależnionych od obecnego systemu. Dzięki takim działaniom doszłoby do jednoczesnej likwidacji ZUS-u i KRUS-u. Wszystkie ograniczenia biznesowe powinny zostać zniesione, podatki powinny zostać drastycznie obniżone na tym etapie do wydatków na wojsko, policję oraz pewną część usług sądowniczych, w celu uniknięcia grabieży inflacyjnej pieniądz fiducjarny powinien zostać zastąpiony pieniądzem towarowym, po tej reformie państwo powinno całkowicie zrzec się monopolu bicia pieniądza. Dług publiczny powinien zostać spłacony wegdług propozycji reformy monetarnej profesora Jesusa Huerty de Soto, o której napiszę za pewien czas. Wszystkie bariery celne i ochronne przed towarami zagranicznymi powinny zostać zniesione. Polska powinna wystąpić z Unii Europejskiej, bądź próbować zmienić jej charakter. Tylko liberalny model gospodarki pozwala maksymalnie promować szczęście, bogactwo, innowacyjność i poczucie własnej wartości wśród indywidualności tworzących społeczeństwo.

Literatura:

Hans-Hermann Hoppe: Demokracja – bóg, który zawiódł, tłum. Witold Falkowski, Juliusz Jabłecki. Warszawa: Fijor Publishing 2006

Henry Hazlitt: Ekonomia w jednej lekcji, tłum. Grzegorz Łuczkiewicz. Warszawa: Znak 2004

Ludwig von Mises: Ludzkie działanie, tłum. Witold Falkowski. Warszawa: Instytut Ludwiga von Misesa 2009

Murray N. Rothbard – Ekonomia wolnego rynku, tom I-III, tłum. Rafał Rudowski. Warszawa: Fijor Publishing 2007,2008

Murray N. Rothbard – Złoto, banki, ludzie – krótka historia pieniądza, tłum. Witold Falkowski. Warszawa: Fijor Publishing 2009

Murray N. Rothbard – Tajniki bankowości, tłum. Rafał Rudowski. Warszawa: Fijor Publishing 2007

Sydney Homer, Richard Sylla – A history of interest rates. Cambridge: Wiley, 4 edition 2005

http://mises.pl/pliki/magisterskie/Jaroslaw_Cholewinski.pdf

http://www.austriacy.pl/blog/simon

http://www.prawica.net/node/7094

http://tomaszcukiernik.pl/dotacjewyklad.htm


[1] Dane w tym rozdziale pochodzą ze strony http://tomaszcukiernik.pl/dotacjewyklad.htm

Co Polska powinna zrobić, żeby dogonić najbogatszych? – 4

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 4:22 pm


2.4. Podatki i urzędnicy

Podatki to jedna z najczęstszych i najstarszych metod ingerencji rządu w wolny rynek. Wysokość podatków rosła w znaczący sposób od XI wieku, jednakże wtedy władza publiczna przejmowała tylko 5 – 8 procent dochodu narodowego, wiek XVI i XVII to pojawienie się rządowych ceł, opłat akcyzowych, podatku od ziemi, podatku dochodowego po raz pierwszy wprowadzonego przez Wielką Brytanię w 1843 roku, reszta krajów wprowadziła później. Do wybuchu I Wojny Światowej wysokość podatków wzrosła do 10 maksymalnie 15 procent (Niemcy), lata 30. to wzrost do 20 – 30 procent dochodu narodowego, natomiast w połowie lat 70. osiągnęły 50 procent dochodu narodowego. Warto zaznaczyć, iż w dzisiejszej Polsce obciążenia podatkowe pracownika to ponad 70 procent jego dochodu. Oczywiście tak znaczący wzrost poziomu opodatkowania rodzi pewne konsekwencje. Pierwszą z nich jest wzrost preferencji czasowej obywateli, gdyż dysponują realnie mniejszymi dochodami, więc muszą je przeznaczać na konsumpcję. Inaczej mówiąc pozbawia się ich potencjalnych oszczędności na rzecz budżetu rządowego. Drugą konsekwencją wysokich podatków jest zniechęcenie ludzi do pracy oraz niepodejmowania nowych mało opłacalnych przedsięwzięć (po odliczeniu podatków). Wynik jest taki – dotychczasowi pracodawcy nie tworzą nowych miejsc pracy albo tworzą ich mniej, jest mniej dobrych inwestycji co prowadzi do mniejszej ilości lepszych, nowych i tańszych towarów. Prowadzi to do marnotrawienia bogactwa, którego nie da się zauważyć, ponieważ te dobra nie powstały. W tym miejscu etatyści mogą zaprotestować, ponieważ inwestycje i miejsca pracy są generowane przez państwo. Jednakże inwestycje rządowe różnią się od inwestycji prywatnych, inwestycje skonfiskowanych oszczędności są marnotrawione i w większości przypadków nie przynoszą korzyści konsumentom, albowiem nie powstają w relacji do prawdziwego popytu konsumpcyjnego, oraz rynkowych sygnałów jakimi są zysk i strata.

Większość rządowych miejsc pracy generowana przez podatki jest także marnotrawstwem. Henry Hazlitt podał przykład mostu, który został zbudowany kosztem 10 milionów dolarów. Oznacza to 10 milionów dolarów straty podatników, którzy prawdopodobnie wydali by te pieniądze na inne cele. Dlatego na każde miejsce pracy powstałe w wyniku budowy mostu, przypada jedno lub więcej miejsc straconych w sektorze prywatnym. Jednakże analizując dokładniej ten przypadek możemy dostrzec, iż w najlepszym przypadku nastąpił transfer miejsc pracy. Niestety tak nie zawsze bywa, bowiem takie inwestycje bardzo często mają zawyżoną wartość do swoich odpowiedników wyprodukowanych dla i przy pomocy prywatnego kapitału.

Odrębną kategorię zajmuje ogromna liczba urzędników państwowych. Gdy tylko pojawi się propozycja cięć i likwidacji niepotrzebnych urzędów (które w ogromnej większości nie wytwarzają dóbr i usług) pojawiają się ostre głosy sprzeciwu. Jest to kolejny błąd krótkowzroczności, bowiem jeśli urzędników nie będziemy zatrzymywali w urzędach, a podatki zostaną obniżone o koszty ich utrzymania siła nabywcza podatników wzrośnie przynajmniej o tyle o ile spadnie siła nabywcza zwolnionych urzędników. Jednakże to nie koniec, sytuacja po pewnym czasie ulegnie poprawie, ponieważ zwolnieni urzędnicy będą poszukiwać pracy w sektorze prywatnym, dostarczając dóbr i usług w oparciu o popyt konsumpcyjny. Wniosek jest prosty bogactwo narodu się zwiększy.

2.5. Postęp technologiczny, cła, płaca minimalna, zasiłki

Do największych błędów ekonomicznych należy przesąd, iż maszyny powodują bezrobocie. Jednakże gdy przyjrzymy się temu zagadnieniu dogłębnie wysuniemy szereg ciekawych wniosków. Przykład z historii – w 1760 roku Arkwright wynalazł maszynę przędzalniczą do bawełny. W tej gałęzi gospodarki wówczas pracowało 7 900 osób. 29 lat po wprowadzeniu tego wynalazku liczba zatrudnionych przy przędzeniu i tkaniu bawełny wzrosła do 320 000. Bogactwo narodu wzrosło, gdyż były dostępne tańsze ubrania z bawełny oraz, paradoksalnie, powstało więcej miejsc pracy nie tylko w samym przemyśle przędzalniczym ale także przy produkcji maszyn. Prawdą jest, iż główną funkcją wprowadzenia maszyn nie jest tworzenie miejsc pracy tylko zwiększenie produkcji, co z kolei przekłada się na podniesienie standardu życia i wzrost płac realnych.

Często powtarzaną funkcją ceł lub innych barier chroniących rynek krajowy przed zalewem tanich towarów z innych krajów jest ochrona miejsc pracy. Wyobraźmy sobie pewien przykład: Polska wprowadza cło w celu ochrony przemysłu dziewiarskiego przed zalewem tanich ubrań z Chin. Na pierwszy rzut oka wydaje się to racjonalne posunięcie rządu. Jednakże tak nie jest, gdyż w wyniku zastosowania ochronnego parasola Polacy muszą płacić więcej za ubrania, niż za odpowiedniki zagraniczne o powiedzmy 10 złotych. To prawda, iż Polacy pracujący w tej branży mają pracę, lecz wzrost płac realnych nie nastąpił. W wyniku działania sztucznych barier następuje transfer kapitału, pracy i ziemi do mniej wydajnych zastosowań w tym przypadku do przemysłu dziewiarskiego. Gdyby zniesiono bariery celne niewątpliwie część zatrudnionych w przemyśle dziewiarskim straciłaby pracę, jednakże konsumenci będą mieli do wydania o 10 zł więcej. W wyniku tych działań miejsca pracy zostaną utworzone w innych obszarach gospodarki, bardziej wydajnych i przydatnych. Należy pamiętać o tym, iż import towarów też należy obsłużyć i tu także zostaną utworzone miejsca pracy. Tańsze ubrania do nabyci to większa ilość dóbr za te same pieniądze – realne płace rosną.

Kolejnym mitem jest twierdzenie, iż płaca minimalna chroni pracowników przed wyzyskiem ze strony pracodawców. W niektórych przypadkach płaca minimalna może podnieść wynagrodzenie pewnej grupie osób. Jednakże gdy poziom płac minimalnych jest za wysoki albo rynkowe płace niektórych osób są niższe, niż płaca minimalna, stracą oni pracę. Efektem płac minimalnych będzie sztucznie wymuszone bezrobocie, szczególnie dotkniętą grupą będą ludzie młodzi bez doświadczenia zawodowego. Kolejnym zjawiskiem może być wypadnięcie najmniej wydajnych przedsiębiorstw z rynku, co zwiększy liczbę bezrobotnych i podniesie ceny dóbr i usług. Analizując płace minimalne i problem bezrobocia warto zainteresować się kwestią zasiłków dla bezrobotnych. Wysoka kwota zasiłków będzie kusiła ludzi do powstrzymania się od pracy. Efektem będzie brak na rynku owoców ich pracy i zmniejszenie realnych dochodów pozostałych ludzi. Należy pamiętać, iż promowanie niewydajnych jednostek kosztem wydajnych płatników podatków nie zwiększy dobrobytu lecz skutek będzie odwrotny. Trzeba podkreślić także, iż w wyniku działań legislacyjnych nie da się wytworzyć dobrobytu i wprowadzić powszechnej szczęśliwości. Kluczem do bogactwa jest praca i akumulacja kapitału, która podnosi krańcową produktywność siły roboczej. Im więcej wytwarza pojedynczy pracownik, tym większą wartość ma dla społeczeństwa i tym samym dla pracodawcy. Jak pokazało doświadczenie na przestrzeni lat to instytucja państwa tworzy bezrobocie, bądź to wysokimi podatkami, gąszczem regulacji, czy barierami ochronnymi.

Każda wolnorynkowa reforma na przestrzeni lat uwalniała energię drzemiącą w ludziach i prowadziła do wzrostu bogactwa. Przykłady można mnożyć np. Stany Zjednoczone w ciągu zaledwie 200 lat stały się potęgą gospodarczą, reformy w Japonii, Hongkongu, Chinach, Nowej Zelandii etc. W tych krajach po reformach bezrobocie spadło, a bogactwo narodu wzrosło. Należy pamiętać, iż zasoby ludzkie to czynnik rzadki i niespecyficzny, choć w dzisiejszych czasach wysokiego bezrobocia wydaje się to być irracjonalną tezą. Można się posłużyć w tym miejscu przykładem prymitywnej gospodarki, lecz jak najbardziej odpowiadającej rzeczywistości. Jeżeli rodzina ląduje na bezludnej wyspie, każdy z jej członków stara się coś produkować. Syn łowi ryby, pozostali produkują inne dobra, po pewnym czasie synek konstruuje sieć, która pozwala mu łowić więcej ryb. W wyniku inwestycji wzrasta ilość ryb i zmniejsza czas połowy do 1h. Dzięki temu zostaje zaoszczędzony czynnik pracy i chłopiec może zając się produkcją toalety czy domu. Dzięki kapitałowi wzrasta poziom życia całej rodziny, a chłopiec wytwarza inne dobra. Podobna sytuacja ma miejsce w realnym świecie, należy pamiętać, iż żyjemy w świecie niedoborów i musimy pracować by wytworzyć wszystkie towary (prócz powietrza) i w ten sposób podnosić swój poziom życia.

Grudzień 23, 2009

Co Polska powinna zrobić, żeby dogonić najbogatszych? – 3

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 10:40 pm

2.2. Cykl Koniunkturalny

Już we wczesnych latach rewolucji przemysłowej zauważono, że gospodarka rozwija się nierówno. Zamiast regularnego wzrostu produktywności notowano fazy przyspieszenia gospodarczego, po których następowały okresy spowolnienia dynamiki wzrostu, albo nawet recesje. Teoria cykli koniunkturalnych to „wizytówka” Austriackiej Szkoły Ekonomii. Dlatego w oparciu o doświadczenia „Austriaków” postaram się pokrótce wyjaśnić niebezpieczeństwo cykli koniunkturalnych. Gdy wzrastają oszczędności – inwestycje netto, spadają wydatki konsumpcyjne i ceny produktów konsumpcyjnych. Następuje wydłużenie struktury produkcji i wzrost cen czynników wyspecjalizowanych na wyższych etapach (dalej od konsumenta) w wyniku inwestycji i podniesienia popytu na nie. Inwestycje płyną do dłuższych procesów produkcji (Ryc. 4.). Po pewnym czasie pojawiają się owoce bardziej produktywnych procesów produkcyjnych i następuje wzrost bogactwa społeczeństwa. O zwiększonej liczbie oszczędności decyduje spadek stopy procentowej (suma stóp preferencji czasowych uczestników rynku) i utrwalenie stabilnego stanu równowagi z dłuższą, węższą strukturą produkcji.

Natomiast co powodują ekspansja kredytowa i brak zmian preferencji czasowych uczestników rynku. Czy drukując pieniądze można w magiczny sposób zwiększyć strukturę kapitałową? Nowe pieniądze dostarczane są na rynek w formie kredytów. Firmy mogą teraz pożyczyć pieniądze po niższej stopie procentowej i wchodzą na rynek dób kapitałowych i czynników produkcyjnych z nową gotówką podnosząc ich ceny (zasób dóbr nie uległ zwiększeniu). Efektem jest tymczasowe, sztuczne zaniżenie stopy procentowej i zmniejszenie dyferencjałów cenowych między poszczególnymi etapami produkcji, struktura produkcji ulega wydłużeniu. Jednakże są pewne różnice, na wolnym rynku suma wydatków pieniężnych na wyższych etapach jest równoważona przez spadek wydatków na niższych etapach (bliżej konsumenta), natomiast w przypadku ekspansji kredytowej struktura produkcji wydłuża się lecz pozostaje równie szeroka, gdyż nie nastąpił spadek wydatków konsumpcyjnych. Rezultatem sztucznej ekspansji kredytowej są chybione inwestycje na wyższych etapach produkcji w stosunku do niższych etapów. Preferencje czasowe konsumentów nie uległy zmianie, gdy wejdą oni w posiadanie nowych pieniędzy nastąpią działania mające na celu przywrócenie dawnych proporcji oszczędności do inwestycji. Nastąpi powrót do wolnorynkowej stopy procentowej (preferencje czasowe poszczególnych jednostek w wyniku zysków lub strat mogą się zmienić, dlatego nie nastąpi powrót do identycznej stopy procentowej) i przywrócenie starych rozpiętości cenowych między poszczególnymi etapami produkcji. Nastąpi fala upłynnień nieefektywnych inwestycji na wyższych etapach produkcji. Ekspansja kredytowa zakłóciła naturalny sygnał rynkowy jakim jest stopa procentowa, mówiący ile jest dostępnych oszczędności i jak długie procesy produkcji mogą przynieść zysk.

Podkreślić należy, iż faza recesji to czas zdrowienia gospodarki i upłynniania błędnych inwestycji. Dlatego niedorzeczne są w tej sytuacji próby nakłaniania ludzi do zwiększonych wydatków konsumpcyjnych. To nie konsumenci zawinili tylko instytucja państwa wprowadzając nowe pieniądze do obiegu i biznesmeni, którzy błędnie ocenili poziom oszczędności. Proces zdrowienia można osiągnąć w wyniku niezakłócania mechanizmów rynkowych. Tak jak miało to miejsce w roku 1920 w Stanach Zjednoczonych. Pozwolono upłynnić niedochodowe inwestycje, budżet państwa został zmniejszony, podatki obniżone, pozwolono działać mechanizmom rynkowym i już po roku nastąpiło ożywienie gospodarcze. Inna sytuacja miała miejsce w przypadku wielkiego kryzysu w latach 1929 – 1933 i aktualnie. Skutkiem prowadzenia takich działań jak zwiększanie długów, drukowanie i pożyczanie pieniędzy, wprowadzenie barier handlowych i protekcjonizm jest przedłużenie kryzysu i doprowadzanie w ostateczności do ogromnych napięć społecznych, czego skutkiem mogą być wojny, jak chociażby II Wojna Światowa! Należy także podkreślić, iż długość cykli koniunkturalnych zależy od kontynuacji inflacyjnej ekspansji kredytowej. Tylko ciągłe i coraz większe dawki kredytu mogą podtrzymać boom, jednakże będzie to miało jeden skutek – nieuchronna depresja będzie dłuższa i boleśniejsza. Aby uniknąć w przyszłości fali cykli koniunkturalnych należy niezwłocznie wprowadzić wiele reform miedzy innymi zastąpić pieniądz fiducjarny pieniądzem towarowym oraz znieść monopol państwa w polityce pieniężnej.

2.3. Stopa procentowa

Rynkowa stopa procentowa to zagregowana suma wszystkich stóp preferencji czasowych jednostek. Spadek stóp procentowych jest charakterystyczny dla rozwoju cywilizacji. W VI wieku p.n.e. w Grecji oprocentowanie pożyczek wynosiło 16 procent. W czasach starożytnego Rzymu w V wieku p.n.e. oprocentowanie wynosiło 8 procent, natomiast w pierwszym wieku cesarstwa wahało się od 4 – 6 procent. W trzynastym wieku we Włoszech oprocentowanie bezpiecznych pożyczek wynosiło 8 procent, na terenie innych europejskich krajów było wyższe. W XIV wieku było to 4 procent, w XVII wieku już 3 procent, natomiast pod koniec XIX wieku tylko 2,5 procent. Okresy spadku były przerywane wojnami i rewolucjami, jednakże dane empiryczne potwierdzają teorię. Można się spodziewać, iż w XX wieku stopy procentowe powinny być niższe, jednakże tak nie jest. Po skorelowaniu danych o inflację okazuje się, iż realne stopy procentowe są równe lub wyższe niż te z XIV wieku! Aktualnie średnio w Europie i USA wynoszą ponad 4 procent[1]. Zatem ilość ludzi nastawionych na teraźniejszość wzrosła. Jest to efekt działania państwa i wprowadzania pro socjalnych reform gospodarczych (zwiększanie podatków, państwowe szkolnictwo, państwowa służba zdrowia etc.) w państwach zachodnich. W wyniku tych zmian następuje utrata indywidualnej odpowiedzialności, rozpad rodziny, zwiększona liczba przestępstw oraz nastawienie na teraźniejszość kosztem przyszłości. Powoduje to narastanie niepokoju, frustrację, konsumpcję kapitału, a w konsekwencji obniżenie poziomu życia. Tutaj pojawia się pytanie, dlaczego mimo większego nastawienia obywateli zachodu na teraźniejszość poziom życia w XX wieku uległ znacznej poprawie w porównaniu z XIX wiekiem. Czy postęp został spowodowany przez interwencje rządowe w gospodarkę czy pomimo nich. Niestety dane empiryczne nie pomogą nam w uzyskaniu odpowiedzi na to pytanie. Dlatego trzeba tu posłużyć się teorią a priori. Ponieważ dane historyczne można połączyć z różnymi sprzecznymi interpretacjami faktów należy użyć rozumu jako ostatecznego sędziego w tego typu sporze. Odpowiedź brzmi, iż wzrost poziomu życia nastąpił pomimo siłowych interwencji rządów w wolny rynek i w wyniku wcześniejszej akumulacji kapitału.


[1] Akapit wykonany w oparciu o lektury – Hans-Hermann Hoppe – Demokracja bóg, który zawiódł

Sydney Homer, Richard Sylla – A history of interest rates – http://tiny.pl/z3rf

Co Polska powinna zrobić, żeby dogonić najbogatszych? – 2

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 10:09 pm

2. Wolny rynek a rząd

2.1. Krótka historia pieniądza, inflacja i bogactwo

Ażeby wyjaśnić znaczenie pieniądza musimy się cofnąć w czasie, do gospodarki barterowej i wymiany towarowej. Do wymiany dochodzi wtedy, gdy każda ze stron ceni produkty w odwrotnej kolejności i jest to dla obu stron transakcja korzystna (ex post może się okazać dla jednej strony niekorzystna, jednakże przed przystąpieniem do transakcji obie osoby myślały, iż na niej zyskają). Bezpośrednia wymiana dóbr i usług rodzi pewne problemy – uniemożliwia prawdziwą specjalizację, występują problemy niepodzielności towarów i podwójnej zbieżności potrzeb. Taka gospodarka w praktyce jest niewiele lepsza niż całkowita samowystarczalność.

Metodą prób i błędów człowiek odnalazł drogę do uporania się z tymi problemami – była to wymiana pośrednia. Ludzie sprzedawali swój produkt nie za produkt potrzebny im do bezpośredniego użytku, lecz za inny towar (pieniądz), który później był wymieniany na potrzebny produkt. Na przestrzeni dziejów pieniędzmi były takie towary jak cukier (Indie Zachodnie), miedź (Starożytny Egipt) i inne. Z czasem dwa towary zyskały miano pieniędzy, było to złoto i srebro. Doceniono je za piękno, rzadkie występowanie, podzielność, jednorodność i trwałość. Wniosek jest prosty pieniądz może powstać tylko w procesie wolnorynkowym, musi mieć także swoją cenę na rynku barterowym i nie może powstać dekretem władcy, bądź rządu.

Wraz z rozwojem gospodarki prywatne mennice zaczęły pełnić rolę magazynów złota i srebra (z czasem przekształciły się w banki), wystawiając za pieniądze kwity składowe, spełniające rolę substytutu pieniądza. Działalność bankowa rozwinęła się dawno temu wraz z pierwszymi przejawami podziału pracy. Już około 3300 r.p.n.e. świątynia w Uruku przyjmowała ofiary i depozyty oraz udzielała rolnikom pożyczek stając się pierwszym bankiem w dziejach. Natura ludzka jest niedoskonała i słaba. Gdy pieniądze pozostawały w składzie długi okres czasu złotnicy zauważyli, iż nie wszyscy depozytorzy stawiają się po gotówkę w tym samym czasie. Ulegając pokusie zaczęli pożyczać pieniądze deponentów wywołując tym samym inflację. Już od zarania bankowości posiadamy przykłady sprzeniewierzania pieniędzy, które sięgają bankowości w starożytnej Grecji, Rzymie oraz w późnym średniowieczu. Wszystkie przykłady łączy inflacyjny boom, którego następstwem były liczne kryzysy.; ponieważ ludzie akceptowali kwity jako pieniądze. W wyniku takich działań bank staje się niewypłacalny i może nastąpić run (ang. oblężenie) klientów doprowadzając taką działalność do upadłości. System ten powodował co prawda kryzysy, jednakże nie byłe one liczne a inflacja była niska.

Ingerencja państwa w obszarze pieniądza rozpoczęła się w trakcie powstawania instytucji banku i polegała na monopolizacji bicia monety, dalsze kroki to używanie nazw jednostek pieniężnych w celu odwrócenia uwagi od prawdziwego podłoża, czyli wagi monety. Zmiany te umożliwiły rządom deprecjację monet (zmniejszanie ich wartości np.: Hiszpański dinar w XII wieku był to odpowiednik 60 granów złota, na początku XIII wieku – 14 granów złota, XIV wiek – 1,5 grana złota i wiele innych). Później rządu zaczęły wprowadzać wakacje dla zagrożonych bankructwem banków, końcowym etapem tych zmian było ustanowienie banków centralnych, całkowite odejście od standardu pieniądza towarowego (1971 rok) oraz kontrola nad podażą pieniądza i decydowanie o inflacji (Ryc. 1.). Inflacja to w potocznym znaczeniu wzrost cen. Jednakże nie jest to prawda. Wzrost cen jest skutkiem inflacji a nie vice versa. To wzrost podaży pieniądza wywołuje wzrost cen, dlatego inflacja to nic innego jak wzrost ilości pieniądza fiducjarnego. Głównym argumentem inflacjonistów jest teza, iż wzrost wolumenu pieniądza przyspiesza wzrost gospodarczy. Jest to nieprawda, ponieważ w trzech ostatnich dekadach XIX wieku w USA występował wzrost produkcji z prędkością 4 procent rocznie z jednoczesną deflacją cenową (Ryc. 2.). Notabene był to jeden z największych okresów prosperity w całej historii Świata. Skoro istniał wzrost gospodarczy przy jednoczesnej deflacji cenowej (należy pamiętać, iż wtedy działał system rezerw cząstkowych) to znaczy, iż nie ma korelacji inflacja – wzrost gospodarczy.

Notabene był to jeden z największych okresów prosperity w całej historii Świata. Skoro istniał wzrost gospodarczy przy jednoczesnej deflacji cenowej (należy pamiętać, iż wtedy działał system rezerw cząstkowych) to znaczy, iż nie ma korelacji inflacja – wzrost gospodarczy. Prawda jest inna, inflacja to ogromna redystrybucja bogactwa od tych którzy otrzymali pieniądze jako ostatni i kupili towar po cenie wyższej do tych, którzy stworzyli lub otrzymali pieniądze jako pierwsi i zakupili towary po starej niższej cenie. Zyski z inflacji są duże a straty ukryte, jednakże jedne i drugie są ogromne. Większość tych zysków i strat będzie krótkoterminowa do nastania nowego punktu równowagi. Niestety inflacja przynosi też trwałe zyski i straty, ponieważ każda osoba inaczej zareaguje na osiągniętą korzyść lub stratę i odpowiednio zmienia swój schemat wydatków. Dlatego ceny pewnych towarów wzrosną bardziej niż inne i w ten sposób będą utrwalone zyski, bądź straty niektórych osób. Inflacja szczególnie dotyka grupy o stałym dochodzie, przykładem takich grup są emeryci i renciści. Inflacja zmienia także rynkowe proporcje konsumpcji do inwestycji, bowiem uderza w wierzycieli zniechęcając ich do pożyczania. Może także prowadzić do konsumpcji kapitału na wielką skalę. Pozwala osiągać zysk księgowy biznesmenom, którzy zakupili czynnik produkcji przed wzrostem cen, a towar sprzedają już po ich wzroście. Jednakże nie jest to prawdziwy zysk, ponieważ zostanie on pochłonięty przez wzrost cen dobra kapitałowego, którym firma będzie musiała zastąpić zużyte dobro kapitałowe. Inflacja pozwala wierzyć więc biznesmenom, iż osiągnęli nadzwyczajny zysk, który de facto pozwala tylko odtworzyć kapitał. Nie zdając sobie z tego sprawy może on skonsumować część zysku i tym samym część kapitału. Pozorne zyski tego biznesmena mogą wprowadzić w błąd innych przedsiębiorców, którzy inwestują w tego typu działalność, czego skutkiem będzie brak inwestycji w innych obszarach i związana z tym zła alokacja zasobów i zmniejszenia bogactwa całego społeczeństwa.

W dzisiejszych czasach słowo bogactwo jest bardzo silnie powiązane ze słowem pieniądz. Potocznie myśli się, że to ilość pieniędzy w obiegu tworzy bogactwo, iż są one same w sobie bogactwem. Jest to złudzenie, ponieważ rzeczywiste bogactwo to ilość żywności, ubrania, domy, szkoły, samoloty, pociągi, książki etc. Żaden naród świata nie stał się bogaty w wyniku drukowania pieniędzy, ponieważ nie ilość pieniędzy świadczy o bogactwie, ale bogactwo dóbr i usług, które można nabyć na wolnym rynku za towar i jednocześnie środek wymiany zwany pieniądzem (Ryc. 3.).

Ryc. 1. – Podaż pieniądza M w Polsce od grudnia 1996 do listopada 2009 – opracowanie własne na podstwaie danych ze strony NBP

Ryc. 2.  – Poziom cen w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, lata 1800-2005 – źródło: http://www.austriacy.pl/blog/simon

Ryc. 3. – Wzrost PKB w Stanach Zjednoczonych oficjalny i skorelowany – źródło: http://www.shadowstats.com/charts_republish#gdp

Grudzień 22, 2009

Co Polska powinna zrobić, żeby dogonić najbogatszych? – 1

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 9:58 pm

Od dzisiaj będę publikował w odcinkach fragmenty pracy pt. Co Polska powinna zrobić, żeby dogonić najbogatszych? Praca została zgłoszona do konkursu młody ekonomista niestety nie znalazła uznania w oczach jury.

1. Ludzkie działanie, preferencja czasowa, proces cywilizacyjny

Pojęcie działania jest elementem podstawowym w badaniach nad człowiekiem. Jest to także element wyróżniający człowieka spośród królestwa zwierząt. Działanie to zachowanie celowe. Celem działania jest jego skutek, natomiast chęć osiągnięcia skutku jego motywem. Na podstawie fundamentalnego aksjomatu, że ludzkie istoty istnieją i działają, posługując się środkami w celu osiągnięcia najwyżej cenionego celu, można wydedukować szereg praw ekonomicznych.

Ludzie zawsze dążą do tego, aby mniej zadowalający stan rzeczy zastąpić bardziej zadawalającym, preferują większą ilość dóbr nad mniejszą, wcześniejsze dobra nad późniejsze, trwalsze dobra nad mniej trwałe. Nazywamy to preferencją czasową. Wysoka preferencja czasowa oznacza chęć jak najszybszej konsumpcji dostępnych dóbr, podczas gdy niska preferencja czasowa oznacza gotowość do powstrzymania się od konsumpcji bieżących dóbr na rzecz wyższej konsumpcji w przyszłości. Jednakże każdy człowiek ograniczony jest dobrem rzadkim – czasem, oraz tym, iż nie może całkowicie zaprzestać konsumpcji. Zatem gdyby np. Robinson Crusoe nie był ograniczony preferencją czasową zamiast sieci starał by się zbudować trawler. Jest to oczywiście niemożliwe, więc ilość oszczędności i inwestycji jest ograniczona preferencją czasową. Stopa preferencji czasowej jest różna w odmiennych momentach czasu i dla różnych osób. Wyobraźmy sobie, iż Robinson Crusoe ląduje na bezludnej wyspie, załóżmy, iż jest tam mało surowców, co zmusza Robinsona do łowienia ryb rękoma w morzu. Wynika z tego, iż dostępnymi dobrami na wyspie bez pomocy kapitału są ryby i czas wolny. Są to dobra o najkrótszym procesie produkcji. Jednakże łowienie ryb rękoma jest procesem żmudnym i mało wydajnym. Dlatego rozbitek postanawia wybudować sieć (wydłużyć okres produkcji o stworzenie sieci), jednakże budowa sieci trwa 10 godzin. Zatem Robinson chcąc zwiększyć swoją produkcję ryb i jednocześnie zmniejszyć czas produkcji musi wejść w posiadanie dobra kapitałowego. Aby wybudować sieć Crusoe będzie musiał się wstrzymać od teraźniejszej konsumpcji, bądź konsumpcji czasu wolnego, lub obu naraz na rzecz przyszłej produkcji. Ograniczenie konsumpcji to oszczędzanie, natomiast inwestowanie to transfer pracy i ziemi (rozumianej jako surowce dane przez matkę naturę) w dobro kapitałowe. Na tym przykładzie widać działanie preferencji czasowej i jej spadek w przypadku Robinsona Crusoe. Musiał on postawić na szali możliwość uzyskania większej satysfakcji w przyszłości za cenę rezygnacji z satysfakcji w teraźniejszości.

Przykład ten ilustruje wpływ spadku stopy preferencji czasowej – gdy on nastąpi dojdzie do tworzenia i akumulacji kapitału, następuje utrwalenie spadku stopy preferencji czasowej i rozpoczyna się proces cywilizacyjny. Mówiąc prościej następuje przestawienie z barbarzyńskiego trybu życia na rzecz gospodarki bardziej cywilizowanej i wzrost poziomu życia. To oszczędności i inwestycje, których konsekwencją jest akumulacja kapitału są odpowiedzialne za wzrost poziomu życia, w połączeniu z wymianą, własnością prywatną, towarem pieniężnym umożliwiają specjalizację – wpływają na bogactwo narodów.

Mapa zabytków architektonicznych i pomników przyrody powiatu toruńskiego

Filed under: Uncategorized — Dariusz Damski @ 9:49 pm

Oto moja praca magisterska. Mam nadzieję, że komuś się przyda, życzę miłej lektury.

http://hotfile.com/dl/18137724/668a27b/MGR.rar.html

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.